Newsy

Enduro wkracza na zupełnie nowy poziom z Luna Cycle X2

X2 to prawdziwa perełka pochodząca ze słonecznej Kalifornii, na widok której endurowcy oniemieją z zachwytu. Potężny napęd i najwyższej klasy komponenty czynią z e-bike crème de la crème za naprawdę rozsądne pieniądze!

E-bike Luna Cycle X2
Tak prezentuje się nowy X2 (fot. lunacycle.com).

Od kiedy na świecie pojawiło się poprzednie dziecko amerykańskiej marki (mowa o X1), projektanci już intensywnie myśleli o kolejnym, jeszcze lepszym modelu. Dali sobie dwa lata na stworzenie prawdziwej, terenowej bestii, która podbije świat enduro. Tak narodził się e-bike full suspension X2, mający to, co najlepsze.

Solidny szkielet

Karbonowa rama to dopiero przedsmak tego, co znajduje się na wyposażeniu X2. Od elektryka dosłownie nie można oderwać wzroku, patrząc, jak nowocześnie prezentuje się każda jego część. Dbałości o detale nie można pominąć, zwłaszcza, że przewody poprowadzono wewnętrznie. „Oszczędności” na ramie przeniosły się na całkowitą masę roweru – waży on ok. 26 kg. Dla jednych to nadal dużo, ale pamiętajmy, że jest to elektryk skrywający silnik i akumulator.

W kwestii geometrii X2 nie poczyniono radykalnych zmian w stosunku do poprzedniej wersji. Nadal wspomaga ona rowerzystów w takim samym stopniu podczas szybkich zjazdów z wysokości. 

Te części robią wrażenie

Aby nie rzucać słów na wiatr, że X2 to prawdziwa bestia terenowa, weźmiemy pod lupę jego komponenty. Z przodu znajduje się najnowszej generacji przedni widelec 160 mm RockShox Debonair, z kolei z tyłu amortyzator Rockshox Deluxe Select+ 210mm x 55mm. Taki efektowny duet daje ogromne możliwości i oferuje nieziemską zabawę na szlakach. 

Na poczet zalet oprócz opon Maxxis należy wpisać także komponenty SRAM – hamulce hydrauliczne GUIDE (4-tłokowe 200 mm na przód 180 mm na tył) oraz kasetę Eagle SX z 12-tarczami! Nadal czujecie niedosyt? To spójrzcie na napęd!

Okazałe możliwości

X2 ma teraz większy o 20% akumulator w stosunku do swojego poprzednika. Oznacza to, że w najnowszym dziecku Luna Cycle znajdziemy jednostkę o pojemności 820 Wh (48 V i 17,5 Ah). Jest ona zintegrowana z dolną rurą, ale w razie potrzeby istnieje szybka możliwość demontażu – wystarczy zwolnić blokady. Bateria ma również własny wskaźnik stanu naładowania, wyłącznik zasilania i port ładowania. Bez problemu naładujemy ją, kiedy będzie znajdować się w rowerze, ale też poza nim.

Umieszczona centralnie jednostka to superwydajny silnik Bafang M600 o momencie obrotowym 95 Nm dający naprawdę imponujące wsparcie. 

Tryb wspomagania pedałowania ogranicza prędkość do 45 km/h i moc do 750 W, lecz kupno kontrolera Ludicrous (do kupienia za dodatkowe 400$) pozwala na stuningowanie mocy X2 do 2500 W. 

Kilka godzin i nie ma!

Jeżeli po przeczytaniu tego artykułu „czailiście” się na tego e-bike’a, mamy złe informacje. Od daty premiery sprzedawał się jak świeże bułeczki, do tego stopnia, że jest on obecnie niedostępny. Nie wiadomo, kiedy pojawi się ponownie. Wiemy tylko tyle, że cena bazowa (bez kontrolera) wynosiła 4200$, a wraz z nim 4600$.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.