Newsy

Kosynier powstał. Polski rower elektryczny w stylu retro trafił do pierwszych klientów

Informacje na temat projektu polskiego roweru elektrycznego w stylu retro od paru lat cyrkulują w sieci. Najpierw głośno było o samym pomyśle, potem o crowdfoundingowej zbiórce na jego realizację i nagrodach w konkursach dla start-upów. Teraz wreszcie słyszymy o dostarczeniu klientowi w Belgii pierwszego skończonego egzemplarza. Oznacza to, że Kosynier jest oficjalnie dostępny w sprzedaży i znamy nawet jego cenę – 34 000 zł. Zobaczmy, co za tę kwotę możemy dostać.

Silnik spalinowy to oczywiście atrapa. (fot. kosynier.eu)

Rower elektryczny czy motorynka?

Przypomnijmy, że chodzi o Kosyniera Deluxe, czyli rower elektryczny, który nazwą nawiązuje do wydarzeń sprzed ponad dwustu lat, a wygląda jak stuletni motor. Czy jest to najbardziej nietypowy jednoślad produkowany w Polsce? Bardzo możliwe, bo pod każdym względem to ekscentryczna konstrukcja.

Za projektem tego e-bike’a stoją dwaj bracia Bielawscy pochodzący z kowalskiej rodziny. Zainspirowali się oni starymi motocyklami i na ich kształt postanowili tworzyć stylizowane rowery. Kosyniery powstają w manufakturze, dlatego nie ma co liczyć na masową produkcję. Każdy egzemplarz powstaje na specjalne zamówienie, a przyszły właściciel jednośladu może samemu wybrać kolorystkę ramy, opon i elementów skórzanych.  

Na wyjątkowość Kosynierów wpływa także fakt, że większość elementów wykonywana jest w nich ręcznie lub na specjalne zamówienie. Wszystkie stylizowane części – od ramy, przez lampy, skórzane paski, błotniki, aż po atrapę silnika spalinowego – to efekt rzemieślniczej pracy.

Chociaż Kosynier Deluxe wygląda jak szybki retromotocykl, w rzeczywistości nie jest to nawet s-pedelec, lecz „zwykły” rower elektryczny, który spełnia europejskie przepisy. Moc silnika to 250W, a wspomaganie pedałowania wyłącza się przy prędkości 25 km/h. Pojemność litowo-jonowego akumulatora to 864 Wh, co powinno według producenta wystarczyć nawet na 100-120 kilometrów zasięgu. Czas ładowania baterii ładowarką 230V (4A) to 5 godzin.         

W specyfikacji możemy także wyczytać, że ramę wykonano ze stali chromowo-molibdenowej, felgi i błotniki z aluminium, a siodełko ze skóry. Rower wyposażono w przednie zawieszenie, ale producent nie podaje żadnych jego parametrów. Na resztę osprzętu składają się: 26-calowe koła z szerokimi oponami (3”) oraz mechaniczne tarczowe hamulce. Brakuje nawet szczątkowych informacji o przerzutkach, korbie czy pedałach, co wydaje się nieco dziwne w przypadku e-bike’a za ponad 30 tysięcy. Wiadomo tylko, że wszystkie elementy eksploatacyjne są ogólnodostępne, dlatego w przypadku ich zużycia nigdzie nie powinno być problemu z otrzymaniem zamienników.

Producent podaje za to wymiary i geometrię Kosyniera, chociaż sposób przedstawienia danych różni się nieco od tego, jak robi się to zazwyczaj w branży rowerowej. Wiemy, że baza kół to 146 cm, a długość całkowita to 212 cm. Wygięta kierownica ma natomiast szerokość 740 cm.

E-bike występuje w jednym, uniwersalnym rozmiarze, który ma pasować na użytkowników o wzroście od 160 do 205 cm.

W Kosynierze liczy się styl, dlatego zapomnij o ulubionej koszulce Endury. Zamiast tego wyprasuj koszulę i załóż kaszkiet. fot (kosynier.eu)

Wygląda ciekawie, ale czy jeździ?

Kosynier Deluxe jest zdecydowanie rowerem, który ma przede wszystkim wyglądać, dlatego szczegóły związane ze sposobem jazdy nie mają aż takiego znaczenia. Konstrukcja jest bardzo ciężka, bo waży około 50 kilogramów, co już na starcie mocno ogranicza jego możliwości. Jeżeli e-bike o masie 25 kg uznaje się obecnie za bardzo ciężki, to co można powiedzieć o Kosynierze, który podwaja tę wartość. W razie rozładowania akumulatora na trasie kontynuowanie jazdy może okazać się zasadzie niemożliwe. Trudno wyobrazić sobie nawet prowadzenie takiego roweru. Problematyczna wydaje się także jazda po pagórkowatych trasach, ponieważ przewyższenia muszą bardzo ograniczać zasięg tak masywnej konstrukcji.

Sceptycznie należy także podejść do rozmiarówki o tak szerokim zakresie. Czy naprawdę zarówno osobom o wzroście 160, jak i 200 cm uda się podróżować we w miarę wygodnej pozycji. Konstrukcja nie wydaje się mieć możliwości regulacji innej niż ustawienie siodełka.

Wszystko to oczywiście wątpliwości pisane z perspektywy kogoś mocno osadzonej w rzeczywistości kolarskiej. A przecież Kosynier DeLuxe ma być przede wszystkim oryginalnym, pięknie wykonanym gadżetem. Przejażdżka takim retro pojazdem na pewno jest bardzo przyjemnym doświadczeniem i może wywołać zainteresowanie znajomych.

Co więcej, do podróżowania e-bikiem nie potrzeba prawa jazdy ani żadnych dodatkowych dokumentów. Mogą to robić nawet dzieci, o ile rodzice zdecydują się kupić im sprzęt za bagatela 34 000 zł.

Retrorower elektryczny jest niezwykle oryginalną inicjatywą, która wypełnia pewną niszę. Pierwszy egzemplarz Kosyniera Deluxe został już dostarczony do klienta w Belgii, a obecnie producenci podróżują po Europie i promują swój projekt. Pokazali go już w krajach takich, jak Hiszpania, Francja czy Włochy.

Dalsze plany

Jeżeli e-bike okaże się sukcesem, to firma zapowiada, że na pewno wystartuje także motorowerem, który był pierwszym pomysłem braci Bielawskich. Ostatecznie zdecydowali się oni na rower elektryczny, a teraz planują rozszerzenie oferty o jednoślad o mocy 4kW i prędkości maksymalnej 45 km/h.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *